No i nareszcie - dotarliśmy! Mimo deszczu, wiatru i zmęczenia - jesteśmy w Santiago:
niedziela, 30 kwietnia 2017
sobota, 29 kwietnia 2017
Wigilia
Upal z rana jakby zelzal. Ale dzieki temu razniej nam sie szlo, przynajmniej do poki mi i Ani nie odmarzly rece. Na szczescie udalo sie dojsc do albergue z barem i pokrzepic tradycyjnym Cola Cao (lub innymi trunkami).
Hospitalero zareklamowal nam kolejny odcinek jako najpiekniejszy na calej trasie. Owszem, nie bylo zle ale utwierdzilo mnie to w przekonaniu ze Camino Portuguese do az tak wspanialych nie nalezy.Ale od slowa do slowa, dogadalismy sie tez ze idziemy na Camino Finistere i zostalismy obdarowani przewodnikiem na ten odcinek trasy. Camino znow czuwa nad nami!
Warto wspomniec tez, ze duch geocacherski w narodzie nie ginie i Michal dzielnie czuwa nad tym, zeby podjac cache jesli tylko sa po drodze. Czasem sie udaje, czasem nie, ale dzis dzieki Earthcachowi udalo sie nam zlokalizowac cieple zrodelko (40 st) i zamoczyc rece. Gdybysmy mieli wiecej czasu i lepsza temperature otoczenia, pomoczenie nog byloby naprawde kuszaca opcja.
Z hiszpanskich ciekawostek zauwazylismy objazdowy sklep ze swiezymi owocami morza - pani na zdjeciu kupuje kalmary. Juz widzielismy chleb dostarczany w ten sposob, ale ryby to nowosc. Michal sie rozmarzyl i do konca dnia myslal tylko o osmiornicy na kolacje.
Do Santiago planujemy dojsc juz jutro - tradycyjnie na msze o 12:00. Zapowiadaja deszcz, co tez juz troche jest tradycja naszego wchodzenia do Santiago.
Dzis tez obczailismy logistyke na reszte pobytu w Hiszpanii - Michal, Maciek i ja kontynuujemy spacer do Finistere, reszta ekipy odpoczywa 2 dni w Santiago i dogania nas autobusem w Cee, z tamtad wspolnie idziemy do Finistere i dalej do Muxia.
piątek, 28 kwietnia 2017
Luksusy Camino
Zanim zaczne pisac relacje z danego dnia, przegladam zdjecia. I mam wrazenie, szczegolnie dzis, ze sporo Was w tej relacji oklamuje.
Na zdjeciach piekne zalesione drozki, strumyki, zielone drzewa. A w rzeczywistosci trzy czwarte drogi to dymanie wzdluz wiekszych i mniejszych wyasfaltowanych drog.
Zdecydowanie Camino Portuguese przegrywa z Camino Frances i z Primitivo jesli chodzi o nawierzchnie.
Owszem, male wioski sa malownicze jak wszedzie w Hiszpanii, ale asfalt, ten asfalt dobija!
I tak 1/3 wycieczki zrobila sobie dzis dzien dziecka i wyslala plecaki samochodem, dzieki czemu tylko ja i Michal bylismy na calej trasie porzadnie dociazeni, a reszta grupy miala chwile wytchnienia od ciezaru.
Spodobalo sie na tyle, ze to samo juz zorganizowali sobie na jutro! Ah te komercyjne luksusy Camino.
Dzis spimy w kameralnej alberge, nieco poza szlakiem, bo rozbijamy standardowy odcinek na pol, zeby miec jeszcze czas na Finistere.
Dzis za nami 29,7km, do Santiago zostalo zaledwie 52km.
Na zdjeciu wspolnotowa kolacja (ktorej nie wykupiismy, bo targamy mnostwo wlasnego), z pieknym zwyczajem modlitwy przed posilkiem za wszystkich ktorzy nocowali tu poprzedniego dnia. A dzis - Polska, Niemcy, Wlk Brytania, Holandia, Finlandia, Malta i uwaga, uwaga - Hawaje!!!
czwartek, 27 kwietnia 2017
Witamy w Hiszpanii
Bladym switem jeszcze raz przeszlismy przez malownicza fortece w Valenca i weszlismy do Hiszpanii.
I od razu zrobilo sie fajniej. Napodkany przechodzien pokazal nam gdzie zaczyna sie oficjalnie hiszpanskie Camino Portugues i nalegal na zrobienie nam sweet foci:
115km. Z czego wiekszosc po sladach rzymskiej drogi nr XIX, z ktorej pare drobiazgow zostalo.
Potem w knajpie Ania weszla za bar i probowala znalesc butelke czegos a'la koniak celem wzmocnienia siebie i Kuby. Ja swa lamana hiszpanszczyzna probowalam wytlumaczyc barmanowi w czym rzecz, co koniec koncow zaowocowalo dwoma darmowymi! kieliszkami domowej roboty wodki z winogron (grapa/aguardiente).
Dzisiejszy dzien byl mega dlugi i przeogromne ilosci asfaltu wszystkim daly sie we znaki. Ja az siegnelam do wspomagaczy w postaci muzyki na uszach, co
w moim wykonaniu oznacza mega kryzys.
U innych bylo jeszcze gorzej. Tyle, ze nie musielismy sie az tak spieszyc, bo swiadomi ze czeka nas 35,5km a wszyscy Niemcy wstajacy o 4 rano zajma miejsca w panstwowym albergue, od razu zarezerwowalismy nocleg.
I fajnie sie stalo, bo
dzieki temu nie dosc ze mamy przytulne dwa 3-osobowe pokoiki z widokiem na dachy Redondelii, to jeszcze udalo nam sie zaklepac nocleg na jutro, mimo ze oficjalnie nie przyjmuja tam rezerwacji.
Ale czego sie nie robi dla sympatycznie wygladajacej malej zmeczonej dziewczynki, ktora jako tako mowi po hiszpansku.
Tak wiec moral z dzisiejszego dnia - drogie dzieci, uczcie sie jezykow obcych, bo warto!
środa, 26 kwietnia 2017
Forteca
Forteca w Valenca sciaga nie tylko pielgrzymow ale i calkiem sporo "normalnych" turystow.
Nic dziwnego, bo cale zalozenie jest bardzo dobrze zachowane i kryje w srodku malownicza starowke.
Oczywiscie ze sklepami i knajpkami dla
turystow, gdzie mozna zjesc taka na przyklad osmiornice.
Trudna noc
Wczorajszy wieczor byl bardzo sympatyczny- hospitalera, czyli wolontariuszka opiekujaca sie albergue ugotowala nam tradycyjna portugalska zupe (ziemniaczana zalewajke z kapusta i czosnkiem) i zrobila cos a'la budyn na deser. Jak na Camino przystalo, w miedzynarodowym gronie probowalismy sie dogadac i zintegrowac przy smacznym jedzeniu i oczywiscie przy portugalskim
winie.
Noc juz tak przyjemna nie byla - gumowe materace na stykajacych sie pietrowych lozkach sprawialy ze kazde przekrecenie sie na bok osoby obok, nad czy pod toba budzil wszystkich wokolo. O chrapaniu, wycieczkach do toalety, czy ciezko rannej pobudce co niektorych juz nie wspomne.
Ale moze tym razniej udalo nam sie opuscic albergue bladym switem i wyruszyc na ostatni portugalski odcinek Camino.
Trasa zasadniczo wiodla wzdluz portugalsko-hiszpanskiej granicy na rzece Minho, wijac sie to z prawej to z lewej wokol drogi N-13 (jakby ktos chcial sobie wygooglac).
Bylo troche malowniczych widokow na rzeke, bylo troche podejsc (gorki na horyzoncie to juz Hiszpania!).
Byly tez przerozne widoki z cyklu abstrakcje Camino.
Ku ogromnemu zadowoleniu Michala znalazly sie tez akcenty historyczne - pomnik na okolicznosc ataku Francuzow (tu malzonek przekazuje pozdrowienia dla wspolgraczy w CC Napoleonics) oraz most z czasow rzymskich (tu pozdrowienia dla fanow CCA).
Dzis po przejsciu 28km nocujemy w Valenca, w takim oto schronisku przy strazy pozarnej.
Mam nadzieje ze noc nie bedzie dla strazakow wyjazdowa, bo dzwiek syren na dodatek do powyzej opisanych dzwiekow albergue to juz byloby przegiecie.
Wieczorem czeka nas jeszcze wyjscie na miasto (wszystkie knajpy otwieraja sie dopiero od 19:00) i przy okazji zwiedzenie fortecy w Valenca.
Foto-zagadka - rozwiazanie
Oczywiscie Mariutto byl bezkonkurencyjny (jak zwykle) i rozwiazal zagadke nie dajac szans chyba nikomu innemu na przeczytanie posta.
Gratulujemy!
Z ciekawostek dodam, ze poza nadmorskimi wiatrakami od paru dni widujemy tez horreo - czyli znane juz moze czytelnikom naszego pierwszego bloga z Camino malutkie budyneczki sluzace do suszenia plodow rolnych i zabezpieczania ich przed dostepem szkodnikow.
Gratulujemy!
Z ciekawostek dodam, ze poza nadmorskimi wiatrakami od paru dni widujemy tez horreo - czyli znane juz moze czytelnikom naszego pierwszego bloga z Camino malutkie budyneczki sluzace do suszenia plodow rolnych i zabezpieczania ich przed dostepem szkodnikow.
Subskrybuj:
Posty (Atom)















































